| Opowieść zaczyna się na Syberii (wstęp do historii rodziny) |
|
W Zimowy sobotni wieczór ,pomimo siarczystego ponad 40 stopniowego mrozu, panującego w Krasnojarsku, zgromadził pokaźną gromadkę młodzieży w domu położonym na przedmieściu wokół pieca w kożuszkach stali chłopcy i dziewczęta w wieku około 20-25 lat. Jedynym bo 17-letnim młokosem w tym gronie był Bolek Surma. Borys jak zwali go miejscowi. Ten zaszczyt przebywania „sysuna”(młokosa) w tak dorosłym gronie wynikał z faktu iż pomimo młodego wieku, cieszył się on sławą utalentowanego „bajańszczyka „(nazwa od bajana-guzikowego akordeonu). Siedząc na jedynym krześle, rozpoczął właśnie kolejną „czastuszkę”. Po niej popłynęły chwytające za serce zwrotki walca „Rozkinułoś more szyroko”, a za chwilę podrywająca do tańca piosenka „Ech jabłoko kuda ty krutiśsa”. Młodzieży nie zaskoczyła kolejna z wielkim uczuciem wykonana pieśń „Po dikich stiepiach Zabajkalia”. Nie zaskoczyła bo owym pieśniarzem i akordeonistą był Polak, urodzony w Krasnojarsku syn zesłańca Aleksandra. Aleksander Surma trafił tam, wzięty do niewoli w jednej z potyczek toczących się w trakcie powstania styczniowego. To mój dziadek a Bolesław był moim ojcem. Gdyby nie jego charakter gawędziarza, pewno o tym nazwisku i o moich oraz moich dzieci korzeniach, ślad by zaginął. Nie zachowały się z tego okresu żadne dokumenty, bowiem burzliwe wydarzenia jakich los nie szczędził ojcu, nie sprzyjały przechowywaniu dokumentów i pamiątek. Zostało tylko to co przechowała moja pamięć z barwnych opowieści mojego Taty. Przez całe życie pragnąłem opisać to co zapamiętałem a rozwój informatyki i internetu, pozwala moje pragnienia urzeczywistnić. Los mi sprzyja bowiem udało się wykupić stronę www.surma.pl ,aby na niej zawrzeć dzieje mego rodu. Niechaj ta strona i opisane na niej dzieje mojej rodziny będą hołdem dla mojego ojca. Dopiero po wielu latach, jako dorosły człowiek zdałem sprawę z faktu jak mocne piętno wywarł on na moje dalsze życie. Ogromny patriotyzm spowodował iż służyłem krajowi przez 20 lat jako żołnierz zawodowy od elewa do oficera. Brakuje mi go do dzisiaj a mam już 55 lat. Zauroczenie jego osobowością jest tak duże ze przywołuję go w trudnych chwilach. W snach spowiadam się ze swoich dokonań i oczekuję ich akceptacji. Jestem też niezwykle dumny z noszonego nazwiska i wydaje mi się ze nie jestem odosobniony. Liczę zatem że na tej rodowej stronie zainstalują się inni Surmowie. Może dzięki zbiorowym staraniom, powstanie saga rodu lub rodów noszących to jakże bojowe nazwisko. Surma, to przecież starożytna nazwa trąby bojowej o której nie tylko Konopnicka pisała ale i w starych kronikach jest o niej wzmianka. Kiedyś sądziłem że noszę unikalne nazwisko, teraz wiem że jest nas wielu. Osobiście poznałem Mariana z Biłgoraja (sam mieszkam w Zamościu) i mimo iż nie wiemy czy jesteśmy spokrewnieni- traktujemy się jak bracia. W Telewizji Lubelskiej występuje przesympatyczny ksiądz Leszek Surma. W Legii Warszawa ,gra znany piłkarz. Za pośrednictwem internetu, dowiedziałem się o naukowcach, przedsiębiorcach. Być może doprowadzimy kiedyś do ogromnego spotkania. A na razie- poznajmy się.
Zapraszam serdecznie |
Alek Surma